Patologie na uczelniach

Kazał mi usiąść na swoich kolanach

„Nazywano go często „żabojad”, bo chodził zazwyczaj w zielonym garniturze z lat 90tych. Wyglądał jak stary dziadek ale sprawiał wrażenie uprzejmego i często się uśmiechał. Dziewczyny się go bały a ja wtedy nie wiedziałam dlaczego. Dowiedziałam się dopiero na egzaminie ustnym. Za pierwszym razem profesor nie zaliczył mojego egzaminu i kazał mi przyjść na „dopytkę” do jego „kantorka”. Jak się potem okazało w kantorku, zamiast przepytywać mnie z teorii profesor zapytał się „czybym nie usiadła mu na kolanach?” I co ja miałam wtedy zrobić? Mogłam albo poddać się jego sugestii i mieć święty spokój i nigdy więcej do tego nie wracać albo zacząć walczyć z kimś, kto ze względu na swoje wieloletnie zasługi i obecne braki kadrowe był na tej uczelni prawie nietykalny …”

„Ja już dawno przestałem przejmować się ocenami, bo zaliczenie egzaminu u niejednego profesora na tej uczelni to czysta loteria. Jak się nie ma szczęścia to można napisać prawie to samo co jest w książce a i tak egzamin zostanie niezaliczony. A jak się ma „szczęście”, blond włosy i długie nogi to bez większego wysiłku z egzaminu można dostać nawet 5 … ”

To są tylko przykłady wybranych opinii studentów studiujących 10 lat temu na największych państwowych uczelniach w Polsce. Niestety jak relacjonuje dzisiaj #radiozet pomimo upływu czasu sytuacja na polskich uczelniach nie uległa wielkiej poprawie i patologie nadal mają miejsce.


Patologie i przemoc

Do patologii na polskich uniwersytetach dochodziło od wielu lat. Wszystkiemu winny jest obowiązujący jeszcze od czasów komunistycznych przestarzały system. System, który jest niezmiernie korupcjogenny i daje profesorowi pracującemu w danej katedrze władzę niemalże absolutną. Z drugiej strony nie ma prawie żadnych narzędzi ani możliwości, by z pozycji studenta albo doktoranta móc w jakikolwiek sposób kontrolować czy wpływać na pracę takiego profesora.

W Danii od wielu lat stosuje się praktyki, które z perspektywy polskiego studenta mogą być ciężkie do wyobrażenia by móc zaistnieć w polskich warunkach.


Ewaluacja Pracy

W Danii na wielu uczelniach mniej więcej w połowie semestru przeprowadzane są obowiązkowe ankiety – ewaluacje pracy / osoby prowadzącej dane zajęcia. To studenci sami oceniają kompetencje oraz metody nauczania osoby wykładającej dany przedmiot. W następnym etapie prowadzący musi oficjalnie wypowiedzieć się i ustosunkować do wyników takiej ankiety, oraz razem ze studentami spróbować znaleźć rozwiązanie problemu jeżeli taki zaistniał. Wyniki ankiety trafiają oczywiście również do jego przełożonego. Trzeba tutaj zaznaczyć, że Duńczycy nie boją się być szczerzy w takiej ankiecie ani nie wykorzystują tego narzędzia do pisania czy tworzenia głupich i nieprawdziwych żartów. Duńczykom zależy, by czas jaki poświęcają na uczelni na naukę nie był zmarnowany (ten sam czas mogą poświęcić na zarabianie dużych pieniędzy), dlatego mają często dość ściśle określone oczekiwania odnośnie danego przedmiotu.


Ocenianie

Nawet teleturnieje w telewizji posiadają kilka osób w komisji oceniającej. Jednak w polskich szkołach i uczelniach nadal ocena pracy danego ucznia / studenta zależna jest tylko i wyłącznie od woli 1 osoby. Prowadzi to niestety do powstania wielu nadużyć, zwłaszcza w środowisku akademickim. Trzeba tutaj zaznaczyć, że oceny na uczelniach wyższych mają swoje konsekwencje finansowe (stypendia naukowe, czesne, przydział w akademiku, granty, itp.). System, który nie posiada czynnika kontrolującego doprowadził do powstania nierówności i bardzo dużych dysproporcji, w konsekwencji czego „piątka” na jednej uczelni jest nierównoznaczna z „piątką” na innej uczelni wyższej.

W Danii prawie każdy egzamin jest oceniany przez minimum 2 egzaminatorów. Oprócz prowadzącego zajęcia studenta ocenia również inny nauczyciel albo osoba spoza szkoły (specjalista z firmy albo nauczyciel ze szkoły konkurencyjnej). W większości przypadków egzaminatorzy zgadzają się co do oceny. Jednak w przypadku braku zgody to osoba „zewnętrzna” ma zdanie decydujące.

Dzięki takiemu systemowi oceniania ograniczone są możliwości nadużyć, gdy dana osoba wysoko uplasowana na uczelni wykorzystuje swoją pozycję czy stanowisko do osiągnięcia osobistych korzyści. W sytuacji, gdy w zamkniętym pomieszczeniu obecne są przynajmniej 3 osoby (przy czym egzaminatorzy są często niezależni od siebie) prowadzone w czasie egzaminu dyskusje są bardziej merytoryczne i oficjalne (ciężko, by w obecności obcej osoby opowiadać studentowi sprośne żarty czy sugerować jakieś niemoralne propozycje). Jedocześnie ocena wydana przez 2 osoby jest bardziej wyważona i obiektywna niż ocena wydana przez samego nauczyciela.


Awanse i pozycja

Polskie uczelnie są bardzo zhierarchizowane i bardziej liczy się u nas pozycja na uczelni niż prawdziwy dorobek naukowy. Jak przyznaje dr Joanna Gruba, prezes fundacji Science Watch Polska – rektorzy i dziekani nie umieją dobrze kierować zespołem (…) i często gorzej traktowane są młode osoby, które są zagrożeniem dla starszych naukowców.

W Danii studenci często nie wiedzą nawet, jaki dokładnie stopień naukowy posiada ich nauczyciel, gdyż o takich rzeczach się raczej nie rozmawia. Zamiast tego prowadzący chwalą się swoimi konkretnymi osiągnięciami, publikacjami naukowymi czy posiadanym doświadczeniem zawodowym zdobytym w dużych międzynarodowych firmach (t.j. Siemens, LEGO, Maersk, itp.).


Nadzieja

Każda ryba psuje się od głowy. Wymagając jakichkolwiek rezultatów powinniśmy najpierw zadbać o odpowiednie warunki, by mogły one powstawać. Dlatego politycy w Polsce powinni zapewnić uczelniom taki system, który będzie promował ich progres oraz rozwój przy jednoczesnym zminimalizowaniu możliwości powstawania jakichkolwiek patologii.

Miejmy nadzieję, że już niebawem nie tylko polska gospodarka dogoni Europę ale również polska nauka akademicka dorówna poziomowi kształcenia uczelniom z krajów Europy zachodniej. I nie mam tu na myśli 2-3 polskich uczelni, ale ogólnie średni poziom kształcenia akademickiego w Polsce.

Najwyższy czas by zrozumieć, że w dzisiejszych czasach nie sztuką jest coś wiedzieć – wiedza jest na wyciągnięcie ręki. Prawdziwym zadaniem dla uczelni wyższych w Polsce powinno być uczenie ludzi myślenia, sprawnego znajdowania odpowiednich informacji oraz umiejętność wdrażania teorii naukowych na prawdziwych przykładach w życiu codziennym.


R. R. Szymański


Więcej: https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Wykladowca-rzucal-ksiazkami-w-podwladna-przy-studentach.-Przemoc-na-uczelniach-jest-nagminna

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie